Wszyscy się zdumieli

Pasterze pośpiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa oraz leżące w żłobie Niemowlę. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli, co im zostało objawione o tym dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, zdumieli się tym, co im pasterze opowiedzieli.
Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to zostało przedtem powiedziane.
Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał Anioł, zanim się poczęło w łonie Matki.
Łk 2, 16–21
Braka Le Nain — Pokłon pasterzy, około 1610 r. (źrodło: wikimedia)

W dzisiejszej Ewangelii poruszyło mnie wyjątkowo jedno niesamowite stwierdzenie. Pasterze, którym wcześniej aniołowie przekazali dobrą nowinę o narodzeniu Jezusa, przychodzą, kłaniają się i mówią o tym co usłyszeli. Są więc niejako pierwszymi w historii głosicielami Ewangelii (czyli dobrej nowiny). Jak pisze św. Łukasz, wszyscy, którzy słyszeli to głoszenie — zdumieli się.

Myślę, że to niesamowicie cena wskazówka na ten początek Nowego Roku. Potrzeba mi, potrzeba nam wszystkim więcej autentycznego zdumienia, zaskoczenia, przejęcia się Ewangelią. Często będąc relatywnie blisko Kościoła, różnych ruchów, konkretnych działań i praktyk religijnych, możemy doświadczyć takiego poczucia, że wszystko już wiemy — wszystko mamy pod kontrolą, wszystko mamy opracowane i przemyślane. Co roku są Święta — te i kolejne. Co roku śpiewamy kolędy, idziemy na pasterkę, oglądamy jasełka, dajemy prezenty itd. Co roku przeżywamy Adwent, sprzątamy dom, stroimy choinkę. I tak dalej, i tak dalej. Nic nowego. Nic zaskakującego.

Nie tylko z resztą w kontekście Świat Bożego Narodzenia tak się dzieje. Relatywnie łatwo dojść do pewnego rozwoju swojego życia religijnego / duchowego, w którym czujemy się już wystarczająco pewnie i spokojnie… i wcale nie idziemy nigdzie dalej. Jest nam dobrze. Nic nas nie zaskakuje. Nic nie budzi większych wątpliwości. Nic specjalnie nas nie ciekawi. Nic nie trapi. W nic nie wątpimy ani z niczym konkretnym nie mamy problemu. Ale też nic specjalnie nas nie pociąga ani nie rozpala. Zwykła codzienność. Jest jak jest. Życie płynie a my z nim.

Brakuje nam… brakuje mi często zdumienia.

Choć doskonale wiem, że Jezus się urodził i że urodził się dla mnie, po to aby dać mi nowe, lepsze życie — to wciąż tego w pełni nie przeżyłem. Wciąż to do mnie nie dotarło tak jak powinno.

A przecież to prawda. Bóg stał się człowiekiem. Wybrał drogę zbliżenia się do mnie w taki sposób, abym nie miał możliwości wątpić, że On dokładnie wie co to znaczy być człowiekiem, co to znaczy zmagać się z problemami, z przeciwnościami. On doskonale wie co to znaczy żyć w rodzinie, pracować, podróżować… Okazał wielki szacunek mi i całemu człowieczeństwu, bo zechciał urodzić się, jako dziecko prawdziwej kobiety. Nie pojawił się nagle jak duch czy zjawa. Nie przyszedł “cudownie” jako świetlisty młodzieniec. A przecież mógł. Mógł i nadal może wszystko. Zdumiewające w historii narodzenia Pana Jezusa jest między innymi to jak wiele szczegółów w niej wydarzyło się tylko dlatego, żeby okazać głęboki szacunek człowiekowi. Jak wiele starań ze strony Boga, aby pokazać mi przez to wydarzenie jak bardzo ja jestem ważny. Zdumiewające.

Na Nowy Rok życzę sobie i nam wszystkim większego zdumienia — Bożego zdumienia Ewangelią. Głębszego przeżycia tej prawdy. Zauważenia, że w tym wszystkim co jest wokół — w liturgii, w praktykach religijnych, w modlitwach, nabożeństwach, sakramentach, nauczaniu, etyce i moralności, przykazaniach, dziełach sztuki i zabytkach sakralnych, wspólnocie i instytucji Kościoła… w tym wszystkim chodzi o to, że to On — Jezus Chrystus, syn Boga, przyszedł na świat, narodził się, żył i umarł za mnie. Dla mnie — bo właśnie mnie wybrał i ukochał! Dlatego, żebym ja mógł żyć. Dlatego, żebym ja miał wspaniałe życie. Po to abym był wolny… Czyż to nie jest zdumiewające?


Szukasz więcej takich tekstów? Podoba Ci się to co tu znajdujesz? Zapraszam na stronę https://kazdywschod.pl oraz na oficjalny profil na Facebook’u: https://www.fb.com/KazdyWschod. Na obu stronach można polubić, udostępnić innym, polecić konkretne teksty, lub cały projekt… Robiąc to pomagasz by te teksty dotarły do jeszcze większej grupy osób! Roznośmy dobro dalej… Z góry dziękuję za wsparcie.


Ostrzeżenie: Powyższy tekst zawiera prywatne refleksje autora. Mogę one zawierać błędy rzeczowe, logiczne, dogmatyczne, ortograficzne i wszelakie inne. Co prawda, dołożono wszelkich starań, aby ich nie było. Mimo to, należy do tego tekstu podchodzić z rezerwą (tak jak i z resztą do większości treści znalezionych w sieci). Jeśli zauważyłeś jakieś błędy, masz wątpliwości, inne poglądy lub doświadczenia — daj znać! Pozdrawiam.